Zapach pamięci..
Zapach (w, z pamięci) tak mogłabym nazwać dzisiejszy blogowy wpis. Przedstawiam Wam fragment mojej instagramowej dyskusji z koleżanką; pewnej nocy nie mogłysmy zasnąć wobec czego gawędziłyśmy sobie o perfumach niszowych, ale nie z czego się składają tylko bardziej o ich wartości. Zapraszam do przeczytania.
![]() |
| Zdjęcie wygenerowane przez AI. |
Katarzyna: Wiesz co najbardziej lubię w perfumach niszowych? To, że nie próbują się podobać każdemu za wszelką cenę. Nie są stworzone po to, żeby ktoś w windzie powiedział: „Ale pięknie pachniesz!!”. One mają własny język. Czasem chłodny, czasem niepokojący, czasem wręcz (szukam słowa....) hermetyczny, eklektyczny, no nie wiem jak już mam to określić, ale wiesz o co mi chodzi.
Monika: Dokładnie. Perfumy niszowe traktuję bardziej jak sztukę niż kosmetyk. Kompozycja może być wymagająca, może potrzebować czasu, żeby się otworzyć. I właśnie to jest fascynujące podczas "obserwacji" zapachowych - ewolucja na skórze.
Katarzyna: Szczególnie po czterdziestce....
Monika: O właśnie! Odnoszę wrażenie, że z wiekiem inaczej odbieram perfumy. Kiedyś szukałam przede wszystkim projekcji. Chciałam, żeby zapach wchodził do pomieszczenia przede mną a nie za mną.
Katarzyna: A teraz?
Monika: Teraz wolę, kiedy zostawia ślad. Subtelny, ale charakterystyczny. Jak kobieta, która wychodzi z pokoju, a ty jeszcze przez chwilę czujesz jej obecność. Pamiętasz Kasiu jak opowiadałam, że wyszłaś z pracy a zapach Twoich perfum pozostał przez długie godziny?
Katarzyna: Czyli nie projekcja, tylko aura.
Monika: Właśnie. Aura. To chyba najlepsze słowo.
Katarzyna: Skoro przypominamy sobie miłe chwile, czy pamiętasz nasze pierwsze spotkanie w kawiarni w pałacu?
Monika: Jak mogłabym zapomnieć? Miałyśmy wtedy dużo wolnego czasu i spędziłyśmy pół dnia na chodzeniu po perfumeriach. Padał deszcz, miałaś granatowy krótki płaszcz, a ja byłam przekonana, że muszę kupić perfumy tylko dlatego, że flakon wyglądał jak małe dzieło sztuki.
Katarzyna: I kupiłaś.
Monika: Oczywiście. I przez kolejne lata udawałam, że je kocham.
Katarzyna: To jest bardzo kobiece.
Monika: Później odkryłam, że zapach wcale nie współgra ze mną. Był piękny, ale nie był mój. Miał zbyt dużo słodyczy, wanilii i tej kremowej, niemal jadalnej miękkości. Chciałam czegoś co przywoła do mnie intensywną świeżość i zmysłowość; nuty bazyliowe, drzewne, paczulowe.
Katarzyna: To ciekawe... zobacz... obecnie właśnie wanilia przeżywa ogromny renesans i jesień 2026 zapowiada się słodko. Ale trzeba pamiętać, że dobra wanilia w perfumach niszowych nie musi oznaczać cukru. Może być sucha, dymna, balsamiczna, nawet lekko mineralna.
Monika: I może mieć niesamowitą głębię. Właśnie dlatego nie lubię określenia „perfumy dla dojrzałych kobiet”. To zbyt duże uproszczenie.
Katarzyna: Zgadzam się. Wiek nie powinien determinować zapachu. Raczej doświadczenie.
Monika: Pięknie powiedziane.
Katarzyna: Bo zobacz: kiedy masz dwadzieścia lat, możesz założyć perfumy jak biżuterię. Mają być widoczne. Po czterdziestce zaczynasz traktować je jak część własnego języka.
Monika: Zaczynasz rozumieć, że najpiękniejsze są często kompozycje wielowarstwowe. Na początku dostajesz otwarcie: cytrusy, aldehydy, przyprawy albo zielone nuty. Potem przychodzi serce: kwiaty, irys, herbata, róża, jaśmin. A na końcu zostaje baza: drewno, ambra, piżma, żywice, wanilia. Wymieniać możnaby chyba w nieskończoność.
Katarzyna: I właśnie baza potrafi powiedzieć o perfumach najwięcej.
Monika: Tak. Nuty głowy są jak pierwsze wrażenie. Efektowne, czasem olśniewające. Ale dopiero baza pokazuje charakter.
Katarzyna: Mam zresztą teorię z dawien dawna: perfumy powinno się oceniać po kilku godzinach, nie po pierwszych pięciu minutach.
Monika: Absolutnie. Może zabrzmię jak powtarzająca się pozytywka, ale blotter może powiedzieć ci, czy kompozycja jest interesująca. Ale dopiero skóra mówi prawdę.
Katarzyna: Szczególnie dlatego, że chemia skóry potrafi całkowicie zmienić odbiór kompozycji. Ten sam zapach na dwóch osobach może mieć zupełnie inną projekcję, trwałość i charakter.
Monika: Właśnie dlatego nigdy nie kupuję niszowych perfum tylko na podstawie recenzji.
Katarzyna: Ja też. Recenzje są świetne, kiedy chcesz zrozumieć konstrukcję zapachu. Ale ostatecznie trzeba go nosić.
Monika: I dać mu czas.
Katarzyna: Czas jest tutaj kluczowy.
Monika: Wiesz, jakiego zapachu ostatnio szukam?
Katarzyna: Jakiego?
Monika: Zapachu, który pachnie jak moje nowe mieszkanie z przyszłości.
Katarzyna: ???.
Monika: Drewniana podłoga, wysuszone zioła w kuchni, piękne nowe książki, odrobina wosku pszczelego, chłodne powietrze wpadające przez uchylone okno. Aromat jasminu i dekoracja z chabrów.
Katarzyna: Czyli szukasz perfum, które nie tyle pachną konkretnymi nutami, ile odtwarzają wspomnienie, które.... jeszcze się nie wydarzyło w realu, ale istnieje w innym wymiarze - w przyszłości.
Monika: Tak. I chyba właśnie za to kocham perfumy najbardziej. Potrafią zrobić coś, czego nie potrafi, np. fotografia.
Katarzyna: Zapach potrafi przywrócić chwilę, wymyślić chwilę, zatrzymać chwilę. Wszystko naraz a fotografia jedynie zatrzyma czas lub wywoła nostalgię.
Monika: Dokładnie.
Katarzyna: Dlatego czasami nie rozumiem, kiedy ktoś pyta: „Jakie perfumy są teraz modne?”. Dla mnie ważniejsze jest pytanie: „Jak chcę się czuć, kiedy je założę?”.
Monika: Nie szukamy już zapachu, który ma nas definiować dla innych, ma definiować nas i nasze wspomnienia i kreować przyszłość.
Katarzyna: Może właśnie dlatego perfumy niszowe tak często przyciągają kobiety dojrzałe. Nie dlatego, że są „poważniejsze”. Tylko dlatego, że pozwalają być bardziej osobistym.
Monika: A czasami nawet trochę tajemniczym.
Katarzyna: Tajemnica jest przecież najpiękniejszą nutą, ciekawe czy kiedyś ktoś stworzy perfumy o zapachu tajemnicy, a może już taie istnieją, o których jeszcze nie wiem...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za przeczytanie artykułu. Zapraszam do skomentowania.